Jak to policzyć? – czyli o wartości przedmiotu sporu w sprawie o usunięcie urządzeń przesyłowych

Jednym ze środków prawnych przysługujących właścicielom nieruchomości, na których nielegalnie posadowiono urządzenia przesyłowe, jest tzw. roszczenie negatoryjne. Stanowi ono jedno z dwóch, obok roszczenia windykacyjnego, podstawowych roszczeń służących ochronie prawa własności. O ile jednak roszczenie windykacyjne przysługuje właścicielowi w razie pozbawienia go faktycznego władztwa nad rzeczą i ma na celu odzyskanie rzeczy (jest więc reakcją na najpoważniejsze naruszenie prawa własności), o tyle przesłanką roszczenia negatoryjnego jest naruszenie prawa własności w inny, mniej „intensywny” sposób (np. właśnie poprzez bezprawne umieszczenie na jego nieruchomości urządzeń do przesyłu energii).

Zgodnie z art. 222 § 2 Kodeksu cywilnego, roszczenie negatoryjne może iść w dwóch kierunkach: właściciel może żądać przywrócenia stanu zgodnego z prawem (nie musi to być stan poprzedni!) lub zaniechania naruszeń. Stosownie do okoliczności konkretnego przypadku właścicielowi przysługuje tylko jedno z tych żądań bądź obydwa łącznie. W sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych roszczenie negatoryjne w praktyce najczęściej sprowadza się do żądania przez właściciela ich usunięcia, przesunięcia w inne miejsce (np. wzdłuż granicy działki) lub dokonania ich przebudowy przez przedsiębiorcę (np. poprzez poprowadzenie dotychczasowej naziemnej linii energetycznej pod ziemią kablem).

Właściciel nieruchomości, który decyduje się na dochodzenie roszczenia negatoryjnego na drodze sądowej, musi w tym celu złożyć pozew. Ponieważ jednak z wniesieniem pozwu co do zasady wiąże się obowiązek uiszczenia stosownej opłaty sądowej, to jednym z pierwszych „zadań” właściciela będzie prawidłowe określenie wysokości tej opłaty.

Zadanie to tylko z pozoru nie będzie nastręczać żadnych trudności. Owszem, przepis art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jednolity Dz.U. z 2014 roku poz. 1025) wyraźnie stanowi, że w sprawach o prawa majątkowe pobiera się opłatę stosunkową, która wynosi 5% wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia, jednak nie mniej niż 30 złotych i nie więcej niż 100 000 złotych. Z cytowanego przepisu wynika, że wysokość opłaty w interesującej nas sprawie będzie każdorazowo pochodną „wartości przedmiotu sporu”. Jak jednak ustalić ową wartość?

W sprawach, w których powód domaga się zapłaty konkretnej kwoty pieniężnej, odpowiedź jest prosta – wartością przedmiotu sporu będzie bowiem właśnie ta kwota. W innych sprawach należy natomiast kierować się generalną zasadą, iż wartość przedmiotu sporu powinna odpowiadać wartości prawa, którego ochrony domaga się powód. Łatwo jednak dostrzec, że posłużenie się tą regułą w odniesieniu do roszczeń o ochronę prawa własności oznaczałoby, iż jako wartość przedmiotu sporu należałoby przyjąć wartość nieruchomości. To zaś rodziłoby dalsze problemy: po pierwsze, właściciel nieruchomości z reguły nie jest w stanie precyzyjnie oszacować jej wartości, a po drugie, nie ulega wątpliwości, że w każdym przypadku wysokość opłaty od pozwu byłaby i tak bardzo wysoka (5% od wartości nieruchomości).

Na szczęście jednak w tym miejscu z pomocą przychodzi nam ustawodawca. Otóż w art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego wartość przedmiotu sporu w sprawach o wydanie nieruchomości (a więc w sprawach dotyczących roszczeń windykacyjnych) została określona w sposób szczególny. Zgodnie z tym przepisem, stanowi ją suma odpowiadająca trzymiesięcznemu czynszowi najmu lub dzierżawy należnemu od danego rodzaju nieruchomości. Chodzi tu więc nie o wartość nieruchomości, a o sumę związaną z wynagrodzeniem otrzymywanym z tytułu oddania nieruchomości do odpłatnego używania.

Z dosłownego brzmienia cytowanego przepisu wynika jednak, że dotyczy on tylko roszczenia o wydanie nieruchomości. Co w takim razie z roszczeniem negatoryjnym? Czy należy stosować do niego taką samą regułę, jak w przypadku roszczenia windykacyjnego, pomimo że przepisy ustawy milczą na ten temat?

Na tak zadane pytanie twierdząco odpowiedział gdański Sąd Apelacyjny w postanowieniu z dnia 10 sierpnia 2010 roku w sprawie o sygn. akt I ACz 1079/10. W uzasadnieniu orzeczenia Sąd trafnie zauważył, że skoro wartość przedmiotu sporu w sprawie o wydanie rzeczy (które jest przecież najdalej idącym roszczeniem z zakresu ochrony prawa własności) nie może przekraczać trzykrotności miesięcznego czynszu, to również w sprawach o roszczenia negatoryjne wartość ta nie powinna być wyższa. Z kolei próby indywidualnego obliczania tej wartości w zależności od okoliczności konkretnej sprawy wiązałyby się z całą pewnością z dodatkowymi trudnościami i sporami. W tej sytuacji Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał, że:

„(…) przyjęcie, że w sprawach o roszczenia negatoryjne dotyczące nieruchomości wartość przedmiotu sporu określa art. 232 KPC sprawiłoby, że jej obliczanie byłoby stosunkowo proste i jednolite, a także podobne we wszystkich sprawach o ochronę własności. Takie rozwiązanie byłoby również zgodne z ratio legis wprowadzenia art. 232 KPC do kodeksu postępowania cywilnego (…). Jednym z celów nowej ustawy o kosztach sądowych była chęć obniżenia ich wysokości, albowiem przyjęto, że nadmierny fiskalizm nie służy sprawności wymiaru sprawiedliwości, a wysokie koszty stanowią istotną barierę dostępu do sądu (…). Jeśli przyjąć, że również art. 232 KPC wyraża tę ideę, to stosowanie go również w sprawach o roszczenia negatoryjne pozwoliłoby na efektywniejszą ochronę konstytucyjnego prawa własności.”

Reasumując, rozumowaniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku wypada jedynie przyklasnąć i w ślad za nim przyjąć, że w sprawach o roszczenia negatoryjne dotyczące nieruchomości wartość przedmiotu sporu określa art. 232 k.p.c. stosowany odpowiednio.

Print Friendly, PDF & Email
The following two tabs change content below.
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *